Aktualności

%AM, %21 %476 %2018 %10:%Wrz

Jaki telewizor do 3000 zł kupić?

Jaki telewizor do 3000 zł kupić?
Kwota trzech tysięcy złotych nie wydaje się wygórowana, gdy można za nią kupić telewizory mierzące nawet 55 cali przekątnej ekranu. Zwłaszcza, gdy oferują rozdzielczość 4K, przyzwoite systemy Smart TV oraz dodatkowe funkcje, jak choćby podświetlenie Ambilight, czy tryb gracza. Znaleźliśmy 10 wartych uwagi modeli telewizorów z roku 2018.Wybór telewizorów do trzech tysięcy złotych jest dość spory, co ważne - w tej cenie możemy liczyć na ekran 55-calowy z świetnym Smart TV, mogący pochwalić się zarówno ciekawym wzornictwem, jak i dobrym wykonaniem. Zwykle też trzeba liczyć się z pewnymi ograniczeniami, ale niezbyt dotkliwymi. Prezentujemy dziesięć modeli, których kupno warto rozważyć.Samsung UE55NU7402 to pierwszy wybór w tej kategorii. Zawdzięcza to dwóm zaletom. Po pierwsze - Smart TV. Tizen działa na nim sprawnie, choć wyraźnie wolniej niż na modelach QLED 2018. Tizen to dostęp do wszystkich popularnych usług wideo - Netflix, Amazon Video Prime, HBO GO, ShowMax, Player.pl, Ipla. W tym do treści 4K i z lekkim efektem HDR. Jeśli zainteresujemy się modelem oznaczonym NU442, otrzymamy dodatkowo metalowy, minimalistyczny pilot znany właśnie z serii QLED. Drugim ważnym argumentem przemawiającym za tym modelem jest automatyczny tryb gry z input lagiem na poziomie 11 ms zarówno dla gier HD, jak i 4K. Telewizor bazuje na matrycy VA, ale niestety jedynie 60 Hz (jak wszystkie modele w tym budżecie), co jest widoczne podczas oglądania sportu, czy dynamicznych scen. Także podświetlanie krawędziowe nie jest idealnie równomierne. W swojej klasie jest to jednak telewizor najbardziej kompletny, oferujący najlepsze doznania zarówno w czasie grania, jak i oglądania filmów czy sportu, niezależnie czy źródłem będzie telewizja, czy też serwisy strumieniujące.W świecie współczesnych telewizorów nie ma jednak jednoznacznych zwycięzców, w dodatku użytkownicy mają różne gusta i preferencje. Dlatego też obok Samsunga NU7402 warto umieścić trzy inne telewizory godne uwagi. Jak Toshiba 55U7863, którą wyróżnia wsparcie dla HDR w standardzie Dolby Vision oraz świetny dźwięk z głośników stworzonych wspólnie z Onkyo. Godnym uwagi jest też Philips PUS6703, który wprawdzie ma prosty, autorski system Smart TV, ale za to rewelacyjny design i unikalne podświetlanie Ambilight. Godnym uwagi modelem jest też Sony XF7096. To model, który może nie ma jakiś szczególnych atutów na tle konkurencji, ale jest solidnie wykonany. Dla wielu plusem tego modelu może być matryca IPS oferująca szerokie kąty widzenia oraz podświetlanie typu Direct. Każdy z tych modeli powinien zadowolić potencjalnego właściciela i nie będzie on żałował wydanych pieniędzy.Na rynku jest jednak wiele innych modeli telewizorów, które też znajdują się w przedziale od 2 do 3 tysięcy złotych, ale są jednocześnie tańsze od wyżej opisanych modeli i również zasługują na uwagę. W zestawieniu znalazły się tylko takie telewizor, co do których mam pewność, że stosunek jakości do ceny jest jak najbardziej korzystny. Tak jest na przykład z TCL 55C7026 - telewizorem z Android TV, udanymi głośnikami JBL i bardzo przyzwoitym odwzorowaniem kolorów. Niska cena rekompensuje drobne problemy. Philips 55PUS6523 to bliźniaczy model do PUS6703, pozbawiony jednak podświetlania Ambilight. To dobre rozwiązanie, aby zaoszczędzić parę złotych, jeśli nie interesuje nas ta funkcja, a podoba nam się design tego telewizora. Sony KD-49XF7005 jest natomiast mniejszym o 6 cali bratem XD7096, wyposażonym już jednak w krawędziowe podświetlanie. Samsung UE55NU7092 ma w zestawie klasyczny pilot i sam wygląd telewizora należy do dość klasycznych i stonowanych, wciąż jednak oferuje Smart TV Tizen. Ze względu na zastosowanie matrycy VA model LG 50UK6500 to jeden z rodzynków w ofercie tanich telewizorów LG. Wśród reszty jego rodzeństwa dominują tańsze gorsze matryce IPS RGBW. To prosty i dobrze prezentujący się telewizor z system webOS. Natomiast Philips 43PUS7303 to propozycja, która znalazła się w zestawieniu ze względu na połączenie Ambilight z niewielkimi wymiarami. Wciąż nie wszyscy przekonani są do dużych ekranów i szukają telewizorów w okolicach 40 cali. Philips PUS7303 może okazać się dobrym wyborem i to z wyższej półki. Telewizor wyposażony jest bowiem w Android TV i procesor obrazu P5.Warto pamiętać, że w tej cenie nie ma szans na warty uwagi telewizor 65-calowy. Jednocześnie zdecydowana większość zestawienia to telewizory 55-calowe, co jest nie tylko atutem, ale też zmianą na przestrzeni ostatnich 2-3 lat. Jeszcze niedawno można było pomarzyć o atrakcyjnym, dużym telewizorze 4k w tej cenie. Wszystkie telewizory w tej cenie to telewizory LCD i w większości przypadków dominuje krawędziowe podświetlanie diodami LED. Nie kupimy w tej cenie ekranu OLED, przynajmniej na razie. Wszystkie telewizory mają też matrycę 60 Hz. Ekrany 120 Hz to wydatek minimum 3800 zł. Przedstawione telewizory nie będą jednak zawodzić i są zdecydowanie modelami uniwersalnymi sprawdzającymi się zarówno przy oglądaniu streamingu, graniu w gry, jak i klasycznej telewizji. To nowoczesne modele, z atrakcyjnym wyglądem i dobrym wykonaniem.

www.easyprotect.pl

Bateria to jeden z najważniejszych komponentów smartfona. Sprawny akumulator bezpośrednio wpływa na ogólny komfort korzystania z niego. Może zdarzyć się tak, że ten element ulegnie awarii lub po prostu się zużyje: warto wiedzieć, jak się przed tym uchronić i co zrobić, jeżeli już do tego dojdzie.Podstawowa motywacja skłaniająca użytkownika do wymiany baterii to najczęściej bardzo słabe czasy działania na jednym cyklu ładowania (od odłączenia od ładowarki po naładowaniu akumulatora do 100 procent aż do uzyskania minimalnego możliwego stanu baterii). Na szczęście, dzieje się to najczęściej między pierwszym, a drugim rokiem korzystania z konkretnego urządzenia. W przypadku tabletów czas, po którym zauważymy nieprawidłowości w kontekście pojemności akumulatora może być nawet dłuższy - z reguły tablety ładujemy rzadziej i te charakteryzują się często o wiele większymi bateriami.Baterie montowane w telefonach komórkowych znacznie różnią się od tych, które stosowano jeszcze dekadę temu. Standardem jest użycie akumulatorów litowo - jonowych, których nie należy formatować. Bardzo wielu świeżo upieczonych posiadaczy nowych smartfonów pamięta czasy, w których formatowanie było wręcz wymagane: procedura wymagała pełnego naładowania baterii, rozładowania jej do zera, a następnie ładowania przez ok. 24 godziny bez przerwy. Rzeczywiście, w przypadku starszych konstrukcji miało to sens, natomiast dzisiaj mogłoby być wręcz szkodliwe dla akumulatora w nowoczesnym smartfonie.

Akumulatory litowo-jonowe są bardzo czułe na pełne rozładowanie (do zera), dlatego układ zasilania nie pozwoli nam na doprowadzenie do tego stanu. Jest to szeroko stosowane zabezpieczenie przed uszkodzeniem akumulatora w wyniku całkowitego wydrenowania zapasów energii: kiedy telefon wyłącza się z powodu rozładowania, w rzeczywistości mógłby popracować jeszcze kilka minut. Jednak wspomniane zabezpieczenia mają za zadanie dopilnować, aby nie doszło do groźnej dla kondycji akumulatora sytuacji.W życiu codziennym warto unikać ekstremalnych temperatur - poniżej ok. -15 stopni Celsjusza oraz powyżej 45 stopni Celsjusza. W takich warunkach akumulatory mogą zużywać się i rozładowywać się znacznie szybciej. Korzystanie ze smartfona w trakcie siarczystego mrozu nie dość, że nie będzie wygodne, to w dodatku może uszkodzić jego baterię. Podobnie jest z upałami, jednak w tej sytuacji w grę wchodzi utrudnione odprowadzanie ciepła: przegrzany akumulator może nawet eksplodować - na szczęście telefony komórkowe zazwyczaj charakteryzują się zabezpieczeniami zapobiegającymi takim wypadkom. Gdy zostanie przekroczona określona temperatura urządzenia (oraz baterii), sprzęt wyłączy się po to, aby ostygnąć.
Nowoczesne smartfony można swobodnie doładowywać, rozładowywać w dowolnym momencie. Nie szkodzi im także uzupełnianie zapasów akumulatora np. w nocy, nawet gdy bateria zostanie już maksymalnie napełniona - układ zasilania wysyła wówczas do ładowarki informację o tym, że komponent nie przyjmie już więcej energii i proces zostaje przerwany. Nieprawdą jest także mit mówiący o szkodliwości powerbanków - o ile te są dobrej jakości. Większym problemem mogą być uszkodzone lub słabo wykonane ładowarki, które mogą spowodować awarię komponentu.
www.easyprotect.pl

Rynek telewizorów szykuje się do największej od lat rewolucji. Z urządzeń będziemy korzystać całkowicie inaczej niż do tej pory.Świetny obraz i wysokiej jakości dźwięk to nie wszystko. Producenci telewizorów po latach pomniejszych udoskonaleń i eksperymentów, odważnie wkraczają w nową erę. Erę, która zmieni sposób postrzegania tychże urządzeń.W branży technologicznej trudno o drugą kategorię sprzętu, która przez tak długi czas potrafi "wymyślać samą siebie na nowo". To, jak gigantyczną przemianę przeszły telewizory od lat 20. minionego wieku do czasów współczesnych, trudno opisać słowami. Na przestrzeni blisko 100 lat przeszliśmy od obrazu czarno-białego do kolorowego, od sygnału analogowego do cyfrowego, od ekranów zajmujących pół pokoju do urządzeń o grubości liczonej w milimetrach. Ostatnie lata to z kolei wyścig w "podkręcaniu" jakości widzianego obrazu i poza rosnącą rozdzielczością i lepszym wyświetlaniem barw, zmienia się… niewiele. Nie ma w tym nic złego, w końcu to kluczowa funkcjonalność telewizora, ale po latach "tuningowania", przyszła pora na kolejne trzęsienie ziemi.
Duże zmiany zawsze w końcu nadejść muszą i tym razem szczęśliwie nie będą skupiać się na "urozmaicaniu" doświadczeń przed samym ekranem, a gruntownej zmianie tego, w jaki sposób z telewizorów korzystamy. Pierwsze kroki na nowej ścieżce zostały już postawione, ale tak naprawdę to dopiero początek i przed producentami wciąż sporo pracy. Wgląd w przyszłość naszych mieszkań dało nam na targach IFA stoisko firmy Toshiba, która szykuje się właśnie do walki m.in. o polskiego konsumenta.
No dobrze, ale na czym owa wspomniana "rewolucja" ma jednak w ogóle polegać? To w końcu jedno z bardziej wyświechtanych pojęć w branży technologicznej i rzadko kiedy, faktycznie idzie za nim autentyczna, prokonsumencka zmiana. Tym razem ma być jednak inaczej. Wszystko za sprawą coraz odważniej goszczących w telewizorach… asystentów głosowych. Dlaczego miałoby to jednak zmienić sposób korzystania z tychże urządzeń? Odpowiedź jest prosta - uwalnia całkowicie nasze dłonie podczas oglądania telewizora. A to wywraca do góry nogami mieszkaniową rzeczywistość nie tylko w teorii, ale także i w praktyce.Wyobraźcie sobie scenariusz, w którym budzicie się rano, otwieracie oczy i bez wychodzenia z łóżka włączacie telewizor, ustawiacie odpowiednią głośność porannych wiadomości i dopiero wtedy przechodzicie do zrobienia sobie kawy. W międzyczasie przełączacie się na kanał muzyczny podczas krojenia bułek, a wchodząc pod prysznic sprawdzacie jeszcze pogodę. Kończąc poranne rytuały i szykując się do wyjścia, każecie telewizorowi się wyłączyć i wychodzicie nie przejmując się tym, gdzie leży pilot. Jeżeli wydaje się wam, że to jedynie "zbędna" ciekawostka - zdanie zmienicie już przy pierwszym kontakcie z technologią, na którą Toshiba postanowiła postawić w swoich urządzeniach. Ludzka natura działa w prosty sposób - rozwiązania, które ułatwiają nasze życia, są bardzo szybko adaptowane przez społeczeństwo. I nie inaczej będzie w tym przypadku.
W przypadku telewizorów od Toshiby kluczowe są dwa systemy - Amazon Alexa oraz Google Assistant. Alexa, obecnie wiodący "domowy" asystent głosowy, działa z urządzeniami Toshiby już teraz jako "zewnętrzny dodatek", ale już niebawem - w roku 2019 - ma stać się integralną częścią zestawu i znajdować będzie się domyślnie na wyposażeniu każdego nowo kupionego telewizora japońskiego koncernu. Co ciekawe - firma jako pierwsza zdecydowała się na włączenie do pakietu głośników dalekiego zasięgu. Oznacza to, że z Alexą w telewizorze można się komunikować z praktycznie dowolnego miejsca w mieszkaniu. Standardowa wersja często wymaga znajdowania się w pobliżu głośnika lub wypowiadania komend do pilota. Na dłuższą metę nie jest to ani praktyczne, ani tym bardziej wygodne, decyzja o inwestycji Toshiby w lepsze rozwiązanie zdaje się być więc jedynym logicznym krokiem.Google Assistant - mocny konkurent Aleksy - ma z kolei być obecny we wszystkich telewizorach 4K Toshiby, z nowym systemem Android TV , który ujawniono podczas targów IFA. Telewizory te zadebiutują w roku 2019 i dadzą konsumentom możliwości zbliżone do tego, co oferują modele współpracujące z rozwiązaniem Amazona. Dodatkowo, telewizor ma posiadać wbudowanego Chromecasta, tak aby przesyłanie na niego dźwięków i obrazu z innych urządzeń było jeszcze prostsze. Dla osób, które korzystają obecnie z Chromecasta - to spore ułatwienie "uwalniające" jeden z portów HDMI, a dla pozostałych - prosty sposób na rozpoczęcie przygody z jedną z najlepszych "dostawek" telewizyjnych na rynku.
Asystent głosowych zintegrowany z telewizorem dostępnym dla przeciętnego konsumenta to aktualnie główny "trend praktyczny", ale sama Toshiba zaskoczyła odwiedzających ich stoisko jeszcze jednym inteligentnym rozwiązaniem - integracją wybranych urządzeń z Amazon Dash Replenishment. W przeciwieństwie do Aleksy, Dash Replenishment nie wymaga z naszej strony żadnej ingerencji - system jest całkowicie samodzielny i działa w oparciu o własną analizę stanu baterii w pilocie. Choć ten przy obecności asystenta głosowego w telewizorze jest znacznie rzadziej potrzebny, nadal w niektórych sytuacjach może okazać się przydatny. Jeżeli Amazon Dash Replenishment wykryje, że zasilające go baterie powoli się wyczerpują - samodzielnie zamówi pod nasz adres (oczywiście także ten polski) nowy zestaw, który przyjdzie do mieszkania na chwilę przed "padnięciem" pilota. Jedynym warunkiem jest posiadanie konta na Amazonie, ale biorąc pod uwagę obecność Amazon Alexa czy wciąż rosnącą popularność e-czytników Kindle - po prostu warto je założyć.Według Toshiby przyszłość telewizorów leży więc w rozwiązaniach, prowadzących do maksymalnego ułatwienia korzystania z urządzeń. Obserwując światowe trendy - trudno nie przyznać im racji. I choć integracja z asystentami głosowymi zdaje się być fundamentem rewolucji, która nadciąga do naszych salonów, podczas targów IFA znalazło się miejsce także i dla kilku innych "mniejszych" nowinek. Toshiba pokazała m.in. swój pierwszy telewizor 8K. Pomimo tego, że to prototyp, obraz już teraz prezentuje się na nim fenomenalnie i możemy spodziewać się konsumenckich rozwiązań z tej kategorii już niebawem. Choć jeszcze wyższa rozdzielczość nie jest równie wielkim przełomem co wspominane wyżej udogodnienia, warto mieć ją na uwadze. Toshiba prezentując sprzęt 8K zbliżyła się bowiem do umownej granicy "rozróżniania" jakości obrazu przez ludzkie oko. Powyżej tego pułapu możemy po prostu już nie dostrzegać nowych detali. Innymi słowy - branża dociera właśnie do punktu, w którym dalsze "podkręcanie" rozdzielczości domowych telewizorów może przestać mieć znaczenie.
Znaczenie z pewnością będzie miało za to dalsze "odchudzanie" konstrukcji. Telewizory już teraz potrafią zaskakiwać rozmiarami, ale trudno przebić będzie rozwiązanie, które zawitało także i na stoiskach Toshiby. Przyklejane do ściany telewizory o grubości kilku milimetrów będą stawały się w przyszłości normą z bardzo prostej przyczyny - pozwalają oszczędzić mnóstwo miejsca bez konieczności rezygnowania z wysokiej jakości obrazu. Telewizor Wall Art to na rynku konsumenckim jednak nadal jedynie "pieśń przyszłości", choć warto śledzić ten trend na bieżąco. Finalna faza miniaturyzacji telewizorów może być kolejnym po asystentach głosowych, wiodącym trendem w najbliższych latach. A te - sądząc po tym, co pokazała Toshiba - zapowiadają się szalenie interesująco.Wybrane modele telewizorów Toshiby oraz ich parametry możecie dokładniej obejrzeć, klikając na linki poniżej. Odnośniki przeniosą was do ofert na poszczególne modele w polskich sklepach i pokażą ceny oferowane przez polskie sklepy.
www.easyprotect.pl

Xiaomi Mi A2 i Mi A2 Lite - relacja z premiery
Xiaomi Mi A2 i Xiaomi Mi A2 Lite. Za nami jedna z najgorętszych premier tego lata. Niestety głównie ze względu na panującą w Madrycie temperaturę, ponieważ plotki, a często nawet i pełne specyfikacje produktów zaprezentowanych przez chińskiego producenta krążyły w sieci już na wiele dni przed samym wydarzeniem.Xiaomi Mi A2 i Mi A2 Lite oficjalnie zadebiutowały i rzeczywiście obyło się bez większych niespodzianek. Nowe urządzenia wchodzące na europejski rynek to, tak jak spekulowano, Mi A2 oraz Mi A2 Lite, a więc smartfony pracujące pod kontrolą czystego Androida One. Oficjalna specyfikacja wyższego wariantu obejmuje, zgodnie z przeciekami, procesor Qualcomm Snapdragon 660, a więc całkiem potężny, choć nie najmłodszy już układ. SoC zbudowany jest z ośmiu rdzeni rdzeni Kryo 260. Cztery wydajniejsze z nich to jednostki Gold, a więc zmodyfikowane układy Cortex-A73 mogące pracować z maksymalną prędkością 2,2 GHz. Drugą połowę stanowią energooszczędne jednostki Silver, czyli pochodne rdzeni Cortex-A53, które pracują z prędkością do 1,84 GHz. Za przetwarzanie grafiki odpowiada Adreno 512. Mi A2 wyposażony jest w 5,99 calowy ekran o rozdzielczości 1080 x 2160 co odpowiada proporcji 18:9 i daje zagęszczenie pikseli na poziomie 403 ppi. Wyświetlacz charakteryzuje się również wąskimi, ramkami - stosunek ekranu do powierzchni telefonu to około 77,4 %, co jednak w obecnych czasach nie robi dużego wrażenia. Front urządzenia pokryty jest zaoblonym na bokach szkłem Gorilla Glass piątej generacji, natomiast tył i boki urządzenia stanowi aluminium. Całość ma grubość zaledwie 7,3mm.Jednak najważniejszą cechą sprzętową, której Xiaomi poświęciło podczas prezentacji sporo uwagi, jest obecność podwójnego tylnego aparatu o rozdzielczości 20 i 12 megapikseli. Pierwszy sensor charakteryzuje się dużą aperturą ƒ/1.75, wielkością piksela 1µm oraz wykorzystaniem technologii Super Pixel, dzięki czemu, jak zapewnia Xiaomi, pozwoli to na robienie ostrych, jasnych i nasyconych zdjęć nawet w gorszych warunkach oświetleniowych. Drugi sensor ma identyczną aperturę i charakteryzuję się wielkością piksela 1,25 µm. Niestety nie zapewnia on dodatkowego zoomu lub szerokiego kąta, jak niektóre urządzenia konkurencji, a wykorzystywany jest jedynie do pomiaru głębi i tworzenia trybu bokeh. Przednia kamera to 20 megapikselowa matryca Sony IMX376, o parametrach identycznych jak większy sensor tylnego aparatu.Z pozostałych cech można wymienić baterię o pojemności 3010 mAh, Bluetooth 5.0 oraz port USB typu C oraz niestety brak złącza mini-jack oraz slotu na karty SD.Zdecydowanie słabiej wypada uboższa wersja - Lite. W tym wypadku mamy do czynienia z dużo starszym i zauważalnie mniej wydajnym Snapdragonem 625 (osiem rdzeni Corex-A53 o maksymalnym taktowaniu 2,2 GHz oraz GPU Adreno 506). Również ekran różni się od tego z Mi A2. W wersji Lite wyświetlacz ma przekątną 5,84 cala oraz wyższą (!) rozdzielczość 1080 x 2280 i proporcję 19:9. Przekłada się to na zagęszczenie 432 pikseli na cal i pokrycie fontowego panelu w 79,5 procentach. Różnią się też wykorzystane moduły foto. Tutaj główny aparat to tandem 12 i 5 megapikselowych sensorów, natomiast za zdjęcia selfie odpowiada jeden moduł o rozdzielczości 5 megapikseli. Warto wspomnieć, że telefon posiada złącze mini jack, czytnik linii papilarnych na tle urządzenia i port ładowania w postaci starego i wysłużonego/anachronicznego micro-USB.Jak łatwo zauważyć, specyfikacja jest zdecydowanie skromniejsza, jednak w tym modelu Xiaomi postawiło na długość pracy na jednym ładowaniu. Energooszczędny procesor oraz bateria o pojemności 4000 mAh mają pozwolić użytkownikowi na 6 godzin ciągłego grania albo 34 godziny odtwarzania muzyki.
Jednak najważniejszą cechą łączącą oba telefony jest praca pod kontrolą czystego Androida One w wersji 8.1. Duży sukces Mi A1, pierwszego smartfonu Xiaomi z niezmodyfikowanym systemem operacyjnym zbiera swoje plony.Nie trudno jednak zauważyć, że Mi A2 to ten sam telefon co dostępny w sprzedaży w Chinach już od jakiegoś czasu Mi 6X, a Mi A2 Lite to odpowiednik chińskiego Redmi 6 Pro. Czy dostępność tych modeli u europejskich dystrybutorów oraz wsparcie ze strony Googla, zapewni im taki sukces jak poprzednikowi zapewne przekonamy się niedługo.

Na chwilę obecną nie są znane polskie ceny urządzeń. Wiadomo jednak, że Mi A2 dostępny będzie w Polsce w dwóch wariantach (4GB + 32GB oraz 4GB + 64GB) w sklepie x-kom już od 13 sierpnia, nieco później do sprzedaży trafi wersja Lite. Oba telefony dostępne będą w trzech wariantach kolorystycznych: niebieskim, złotym i czarnym.

www.easyprotect.pl

OnePlus: w naszych telefonach nie będzie bezprzewodowego ładowania
OnePlus wciąż stara się trzymać swojej zasady „żadnych kompromisów”. Czasem jednak działa to niejako na niekorzyść klientów. Tak może być właśnie z ostatnim oświadczeniem Pete'a Lau, CEO firmy, który stwierdził, że w ich telefonach nie będzie miejsca na opcję bezprzewodowego ładowania. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Lau nie twierdzi bowiem, że OnePlus w ogóle nie bierze pod uwagę tej możliwości. Szefowi firmy chodzi głównie o opcję szybkiego ładowania bezprzewodowego. Do tej pory bowiem z reguły smartfony ładowane właśnie w ten sposób, nieco wolniej zyskują cenną energię. Jest tak zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę opcje szybkiego ładowania, które pojawiają się w kolejnych generacjach telefonów. Lau chciałby, by ich smartfony od razu mogły oferować bardzo szybkie ładowanie bezprzewodowe. A dopóki to nie nastąpi, firma nie zamierza wdrażać gorszej technologii.Szef OnePlus uważa, że dokładanie teraz bezprzewodowego ładowania to stawanie wbrew zasadzie "żadnych kompromisów". Na razie więc OnePlus będzie przepychać własną technologię szybkiego ładowania smartfonów, czyli DASH Charge (na naszym kontynencie będzie ona nazwana "Warp Charge" ze względu na kłopoty ze znakami handlowymi). Firma nie podała jednak dlaczego nie może wdrożyć po prostu obu opcji ładowania.CEO firmy ujawnił także, że OnePlus zdziwiło to, że najnowszy smartfon, czyli OnePlus X nie odniósł sukcesu rynkowego. Jeśli jesteście zainteresowani coraz popularniejszymi sprzętami tej firmy, poniżej znajdziecie zestawienie cenowe ostatnich modeli OnePlus. Można je bez problemu nabyć w naszym kraju.
www.easyprotect.pl
 

Matebook X Pro ­– premiera eleganckiego i stylowego ultabooka
Huawei wprowadza na rynek kolejny notebook, tym razem jest to Matebook X Pro. Aspiruje on do klasy wyższej, będąc bardziej wyrafinowanym następcą udanego MateBooka X. Właśnie tym modelem firma Huawei pokazała, że jest w stanie zaprojektować nie tylko dobre smartfony, ale także laptopy.
Ekran 3:2 i cienkie ramki

Pod względem designu nowy MateBook X Pro przypomina komputery przenośne Apple, choć trzeba przyznać, że ramki wokół ekranu są jeszcze cieńsze niż u poprzedników, no i oczywiście u konkurencji. MateBook X Pro charakteryzuje się bardzo dużą stosunkiem powierzchni ekranu do obudowy, który wynosi 91%, a same ramki mają 4,4 mm. Co ważne, tyczy się to wszystkich ramek, a nie jak to zwykle bywa tylko bocznych.Finalnie bardzo dobry efekt osiągnięto poprzez wywołujący pozytywne wrażenie dotykowy ekran 13,9 cala o rozdzielczości 3000:2000 pikseli, a więc dość rzadko spotykanym formacie 3:2. Zabieg ten nie jest bez przyczyny. Standardowy wyświetlacz o proporcjach 16:9 nie pozwoliłby na zmieszczenie dużego touchpada. Ramki stały się tak cienkie, że zabrakło miejsca na kamerkę, która w tym laptopie została schowana pod klawiszem umieszczonym pomiędzy F6/7 (1MP). Jeśli ktoś zaklejał kamerkę w swoim ultrabooku, to tutaj, można by rzec, jest to w standardzie tyle, że w bardziej gustownej formie.

Pierwsze wrażenia

Podczas naszego krótkiego obcowania z tym sprzętem klawiatura wydała się nam bardzo zbliżona do tej ze zwykłego MateBook X. Zauważyliśmy również, że touchpad charakteryzuje się wysoką czułością nawet przy rogach. Uwadze nie umknęło także pełnowymiarowe złącze USB 3.1 typu A (3.0) oraz USB typu C wraz z Thunderboltem, których we wcześniejszym MateBooku X brakowało.Interesująco wygląda też system audio, na który składają się 4 głośniki oraz oprogramowanie Dolby Atmos. Wszystkiego dopełnia bateria o pojemności 57,4 Wh wyposażona w Quick Charge, która według zapewnień producenta ma starczyć na 15 godzin przeglądania internetu. To wszystko zostało zamknięte w stylowej obudowie, wykonanej z aluminium lotniczego oraz szkła Corning Gorilla Glass 3 (ekran), ważącej 1,33 kg oraz mierzącej 14,6 mm (bez stopek).

Konfiguracje

Ultrabook będzie występował w dwóch wariantach, z których tańszy zostanie wyposażony w procesor Intel Core i5-8250U, 8 GB pamięci RAM, 256 gigabajtowy nośnik SSD PCIe/NVMe oraz Windows10 Home. Sugerowana przez producenta cena za tę konfigurację wynosi 5499 zł.

Tymczasem droższy wariant otrzyma: Intel Core i7-8550U, 16 GB pamięci RAM (dual channel), 512 GB nośnik SSD PCIe/NVMe, dedykowane GPU Nvidia MX150 (słabszy wariant testowany przez nas przy okazji Asusa UX331UN) oraz Windows10 Pro. Ta wersja będzie dostępna w sklepach za 7499 zł.

Matebook X oraz Matebook D

Przy okazji premiery Huawei Matebook X Pro producent odświeża również ubiegłoroczne modele. Do sklepów trafią MateBook X oraz bardziej mainstreamowy model MateBook D o przekątnej ekranu wynoszącej 15,6 cala.Ceny MateBooka X z procesorami ósmej generacji wyglądają następująco:

Tańszy wariant (4799 zł) składa się z Intel Core i5, 8 GB pamięci RAM, 256 gigabajtowego nośnika SSD PCIe/NVMe oraz Windows10 Home.
Na droższy wariant (5699 zł) składa się procesor Intel Core i5, 8 GB pamięci RAM, 512 gigabajtowy nośnik SSD PCIe/NVMe oraz Windows10 Home.
Wprowadzenie do sprzedaży nowych modeli spowodowało, że ceny starszych warianów spadły i będą ulegać kolejnym obniżkom. Jeśli jesteście zainterersowani takim zakupem, to warto śledzić ceny zeszłorocznych modeli:

Aktualne oferty Huawei MateBook X 512 GB
Aktualne oferty Huawei MateBook X 256 GB
MateBook D to z kolei najtańszy model w ofercie Huawei. Jest to laptop 15,6 cala, którego obudowa została wykonana z aluminium nie licząc małych, ale nie tak jak w powyższych MateBookach ramek wykonanych z plastiku. Pierwsze wrażenie jest dobre, chociaż obudowa się trochę ugina, a touchpad mógłby być lepszy. Z drugiej strony ekran IPS wygląda na przyzwoity (sprawdzimy, gdy tylko dostaniemy je do testów), a klawiatura na wygodną.Laptop występuje w dwóch wersjach, z czego w tańszej konfiguracji za 2999 zł dostajemy procesor Intel Core i5 ósmej generacji, 8 GB pamięci RAM, 256 gigabajtowy nośnik SSD oraz Windows10 Home.

W droższej konfiguracji dostajemy procesor Intel Core i5 ósmej generacji, 8 GB pamięci RAM, połączenie 128 gigabajtowego nośnika SSD oraz 1 terabajtowego HDD, dedykowane GPU Nvidia MX 150 oraz licencję Windows 10. Taki skonfigurowany sprzęt kosztuje 3399 zł.

Z ciekawostek nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Huawei ma w planach wprowadzenie na rynek polski także konstrukcji bazującej na nowych niskonapięciowych procesorach mobilnych AMD Ryzen.

www.easyprotect.pl

Apple jest pewne - tani iPhone będzie sprzedażowym hitem jesieni
Smartfony Apple'a raczej nie potrzebują dodatkowej reklamy i mimo wysokiej ceny co roku bez problemu schodzą z półek. Ale to, co ma dziać się w sklepach jesienią może przyćmić dotychczasową sprzedaż tych urządzeń. Apple szykuje bowiem specjalny, tani model iPhone'a, który wg koncernu ma być wielkim sprzedażowym hitem.iPhone'y to jedne z najdroższych smartfonów dostępnych w sklepach, ale Apple raczej nie może narzekać na ich sprzedaż. Mimo wysokiej ceny te urządzenia ciągle cieszą się dużą popularnością i regularnie plasują się w czołówce różnego rodzaju zestawień prezentujących najlepiej sprzedające się telefony. Ot, żeby daleko nie szukać - iPhone X był najchętniej kupowanym smartfonem w pierwszym kwartale 2018 roku.Kolejne rekordy marka Apple'a będzie bić już jesienią, gdy koncern najwyraźniej pokaże nam aż trzy nowe smartfony. Wg samego Apple największym hitem sprzedaży ma być tani iPhone stanowiący następcę iPhone'a 8 i wyposażony w ekran LCD. Tak wynika z informacji, do których dotarło Wall Street Journal. Wg serwisu ponad połowa paneli zamówionych przez giganta z Cupertino to właśnie ekrany LCD, co może też sugerować, że dalej będą też produkowane starsze modele firmy, czyli iPhone 7, czy wspomniana "ósemka".
W każdym razie jest to kolejny dowód na to, że Apple chce być obecne także na rynku tańszych urządzeń i jesteśmy bardzo ciekawi, jak firma poradzi sobie z tym zadaniem. W teorii "tani iPhone" jest świetnym pomysłem, bo niska cena w połączeniu z siłą tej marki może rzeczywiście przynieść fantastyczne sprzedażowe rezultaty, ale jak zwykle taką inicjatywę zweryfikuje rynek.
Czekamy więc na prezentację Apple, która zapewne odbędzie się już po wakacjach, a na razie zerknijcie na ceny najnowszych smartfonów koncernu dostępnych w polskich sklepach:

Obit Uninstaller 8 Beta - z funkcją aktualizacji oprogramowania
Jedna z lepszych aplikacji do deinstalacji oprogramowania doczekała się opcji wyszukiwania dostępności nowych
wersji zainstalowanych programów. To nie jedyna
nowość. Obit Uninstaller 8 Beta to rozwojowa wersja programu do deinstalacji oprogramowania. Aplikacja pozwala całkowicie odinstalować zbędne programy i gry komputerowe. Kiedy właściwy deinstalator zakończy swoją pracę, IObit Uninstaller 8 skanuje system operacyjny w poszukiwaniu pozostawionych plików i folderów oraz błędnych wpisów w rejestrze systemowym. Korzystając z IObit Uninstaller 8 Beta otrzymamy także możliwość deinstalacji domyślnych aplikacji i poprawek systemowych oraz komponentów reklamowych i pasków narzędziowych (tzw. toolbarów).Nowości i usprawnienia:
Dodano moduł do wyszukiwania nowych wersji zainstalowanych programów;
Dodano możliwość odinstalowywania oprogramowania na kontach użytkowników bez uprawnień administratora;
Dodano możliwość deinstalacji uniwersalnych aplikacji systemu Windows 10;
Dodano nowy mechanizm wyświetlający listę preinstalowanego oprogramowania przez producenta naszego komputera stacjonarnego i przenośnego;
Poprawiono działanie mechanizmu wyszukującego pozostałości po odinstalowywanych programach i grach komputerowych;
Rozbudowano bazę odpowiedzialną za wykrywanie złośliwych pasków narzędziowych i wtyczek dodających się do przeglądarek stron internetowych.
IObit Uninstaller w najnowszej wersji pobierzemy z naszego działu DownlPobierz IObit Uninstaller 8.0.0.41 Beta 1
Wymagania sprzętowe:
Procesor: Intel Pentium/AMD Athlon (lub lepszy);
Pamięć RAM: 512 MB lub więcej;
HDD: 40 MB wolnego miejsca na dysku twardym;
System operacyjny: Windows XP, Vista, 7, 8, 8.1 i 10 (32-/64-bit).


BlackBerry Key2 doczekał się premiery. TCL zaprezentowało urządzenie w Nowym Jorku i wkrótce rozpocznie się jego sprzedaż. Smartfon wyróżnia się obecnością klawiatury QWERTY oraz specjalnym klawiszem, pod którym producent zaszył 52 skrótów do różnych akcji. BlackBerry Key2 ma także podwójny aparat fotograficzny.BlackBerry Key2 został zaprezentowany w Nowym Jorku i jego sprzedaż rozpocznie się jeszcze w tym miesiącu. Cena w Europie to 649 euro, co po dzisiejszym kursie daje nam niespełna 2800 złotych. Urządzenie będzie dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych obudowy. Co oferuje ten smartfon?BlackBerry Key2 ma 4,5-calowy ekran o rozdzielczości 1080 x 1620 pikseli. Pod nim znajduje się fizyczna klawiatura QWERTY, która skrywa też specjalny klawisz. Ten służy do wywoływania skrótów do różnych akcji. Producent chwali się, że są to łącznie 52 różne opcje. To także pierwszy smartfon BlackBerry, który ma podwójny aparat fotograficzny z tyłu obudowy.BlackBerry Key2 ma też baterię o pojemności 3500 mAh z obsługą Quick Charge 3.0. Producent deklaruje ponadto, że zamierza dostarczać comiesięczne aktualizacje bezpieczeństwa. Cena telefonu w Polsce pewnie wyniesie blisko 3 tys. złotych. Możecie jednak zobaczyć aktualne oferty modelu KeyOne, który już mocno stracił na cenie.
BlackBerry Key2 - dane techniczne
4,5-calowy ekran TFT LCD o rozdzielczości 1080 x 1620 pikseli
8-rdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 660 z GPU Adreno 512
6 GB pamięci operacyjnej RAM typu LPDDR4
64 lub 128 GB pamięci flash na dane
czytnik kart pamięci microSD o pojemności do 256 GB
kamerka 8 Mpix do wideorozmów i selfie
aparat fotograficzny 12 Mpix f/1.8 + 12 Mpix f/2.6 z diodą doświetlającą LED
bateria o pojemności 3500 mAh z Quick Charge 3.0
Wi-Fi 802.11ac
Bluetooth 5.0 LE
GPS/GLONASS
NFC
modem LTE
dual SIM
złącze USB C
klawiatura QWERTY
czytnik linii papilarnych
151,4 × 71,8 × 8,5 mm
168 gramów
Android 8.1 Oreo

HomePod zmierza na kolejne rynki. Apple ujawnia ich listę
HomePod obecnie dostępny jest oficjalnie tylko w trzech krajach. Wczoraj Apple jednak przekazało, przy okazji publikacji informacji o wprowadzeniu wsparcia dla AirPlay 2, że głośnik z Siri zmierza na kolejne rynki. Są też państwa europejskie, ale Polski na liście nie ma. Na szczęście, z pomocą przychodzą wybrane polskie sklepy.HomePod miał premierę w lutym. Wtedy jednak Apple zdecydowało się na wprowadzenie tego urządzenia do sprzedaży tylko w trzech krajach. To Stany Zjednoczone, Australia i Wielka Brytania. Teraz dowiadujemy się, że urządzenie zmierza na kolejne rynki, w tym europejskie.HomePod to głośnik, który podobno nie sprzedaje się zbyt dobrze. W pierwszym kwartale tego roku Apple zrealizowało zamówienia na około 600 tysięcy sztuk. Na tle Google Home czy Amazon Echo to stosunkowo niewiele. Być może wprowadzenie sprzętu do oficjalnej dystrybucji w kolejnych państwach polepszy sprzedaż.
Nie każdy z was pewnie korzysta z ekosystemu Apple'a, prawda? Zawsze możecie więc zdecydować się na zakup Google Home, który też jest dostępny w polskich sklepach i przy okazji jest dużo tańszy. Zwłaszcza w wersji Mini.


www.easyprotect.pl

Strona 1 z 8
  • Jesteśmy do Państwa dyspozycji
    od poniedziałku do piątku
    w godzinach od 9:00 do 17:00
    pod numerami telefonu

    dla połączeń z numerów stacjonarnych:
    801 009 419

    dla połączeń z numerów komórkowych:
    881 009 019

    lub adresem mailowym:

    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  • Aby zobaczyć jak łatwo kupić Gwarancję EasyProtect®
    oraz jakie posiada zalety
    kliknij tutaj

  • Jeśli posiadasz już Certyfikat Gwarancyjny EasyProtect®, koniecznie odbierz kupon rabatowy uprawniający do nabycia kolejnej Gwarancji dla Twojego sprzętu z 15% bonifikatą.

     

Our website is protected by DMC Firewall!